LinkedIn rządzi się swoimi prawami i żart korporacyjny może być niebezpieczny (z różnych względów), dlatego też post na tym medium kosztował mnie dużo emocji i mam nadzieję, że odpowie mi na kilka pytań, które zadawałem sobie, tworząc ten wpis.
Ludzie na LinkedInie chwalą się przebiegniętymi maratonami, udziałem w ekstremalnych wyprawach, przekładając to na język biznesu, i nikogo to nie dziwi. Bądź co bądź, pasje tego typu mają duży wpływ na to, co reprezentuje się sobą w życiu biznesowym właśnie.
Też mam „coś takiego”, co kształtuje moje podejście do rzeczywistości, jednak z obawy przed posądzeniem o infantylność nie miałem odwagi publikować nic w tym temacie na LinkedIn do czasu — do dzisiaj 🙂 Dlaczego? Bo dopiero parę dni temu miałem okazję brać udział w ciekawej dyskusji, która pchnęła mnie do tego, by zrobić z tego „coś” — już wyjaśniam.
Większość z Państwa zna mnie z efektów pracy, którą wykonuję na co dzień. Zazwyczaj rozmawiamy o twardych danych: o wydajności frezów, ergonomii wózków narzędziowych czy innowacyjnym oświetleniu. To świat, w którym liczy się mikrometr, wytrzymałość i konkret.
Jednak po godzinach odkładam katalogi techniczne, a w moich dłoniach pojawia się inne narzędzie – piórko i tusz, lub Ipad z rysikiem. Prowadzę projekt satyrycznie.pl.
Ktoś mógłby zapytać: „Leszku, co ma wspólnego dystrybucja maszyn z rysunkiem satyrycznym?”. Moim zdaniem – niemal wszystko. Oto dlaczego te dwa światy wspierają się w mojej codziennej pracy:
➡️ Precyzja obserwacji:
Dobry rysunek satyryczny wymaga wyłapania detalu, którego inni nie widzą. W biznesie to samo pomaga mi dostrzec „wąskie gardła” w procesach u moich partnerów, zanim staną się kosztownym problemem.
➡️ Zdolność syntezy:
Satyrą jest sztuką skrótu – przekazania złożonej prawdy jednym obrazem. W relacjach B2B przekłada się to na jasną komunikację: bez zbędnego „szumu”, prosto do celu i konkretnych korzyści.
➡️ Dystans i relacje:
Biznes robią ludzie, nie firmy. Poczucie humoru i dystans, które trenuję na satyrycznie.pl pozwalają mi budować relacje oparte na autentyczności. W świecie pełnym sztywnych procedur, uśmiech jest najkrótszą drogą do porozumienia.
Wierzę, że filozofia pracy, którą reprezentuję, i moja artystyczna pasja mają wspólny mianownik: jakość, która zostaje w pamięci.

A Wy? Jaką pasję wnosicie do swojego życia zawodowego, która pomaga Wam patrzeć na biznes z innej perspektywy? Przedyskutujmy temat pod oryginalnym postem na LinkedIn
I czy mam choć trochę racji, przenosząc treść rysunku w biznesowe realia?
