Facebook Twitter Gplus Flickr Pinterest E-mail RSS
formats

Media społecznościowe – dwie strony barykady

Dlaczego Facebook nie zdecydował się na umieszczenie w swojej aplikacji przycisku – „Nie lubię tego”? Być może jedną z przyczyn jest to, że zdając sobie sprawę z naturalnych ludzkich skłonności do krytykowania innych, taki przycisk byłby nadużywany, siejąc wirusowo „nielubienie” dużo mocniej i chętniej niż ów najbardziej znany symbol Facebooka – „Lubię to”! Nie zmienia to jednak faktu, że sam z chęcią użyłbym nieistniejącej dzisiaj opcji. Dopada mnie czasem irracjonalna chęć skomentowania różnych treści, widzianych- chcący bądź niechcący- na różnego rodzaju „wallach”, właśnie w ów „nielubiący” sposób.

Cieszy mnie przeogromnie rozwój cywilizacji, możliwości jakie daje tak szeroki dostęp do mediów, zarówno od strony biernej jak i czynnej. Dzięki możliwości publikowania treści szerokiemu gronu odbiorców, uwolniliśmy się z pęt spolegliwości i jedynie słusznej możliwości przytakiwania nawet na rzeczy, które budziły w nas sprzeciw. Czyż jednak nie przekraczamy pewnych barier- barier wyznaczanych przez zdrowy rozsądek, dzieląc się każdym momentem swojego życia i każdym nawet najgłupszym przemyśleniem, przekraczając niejednokrotnie cienką granicę między opinią a chamstwem. Myśli, które kiedyś zostawały w głowie ginąc gdzieś w czeluściach zapomnienia dziś dzięki nowym technologiom możemy wyrzucać w przestrzeń komunikacji. Ileż bym dał za to żeby pewne obnażenia nie ujrzały nigdy światła dziennego! I nie pomoże tu twierdzenie- skoro nie chcesz to nie oglądaj! Dziś już nie jest to takie proste. Permanentność publikacji nawet najgłupszych treści jest tak duża, że wychwycenie tych wartościowych od -ujmując to delikatnie –mniej wartościowych, zajmuje trochę czasu i polega przynajmniej na przeczytaniu pierwszych kilku słów, co już może zdruzgotać niejedną delikatną psychikę.

I choć słowo cenzura nie kojarzy się najlepiej to jednak zróbmy tą czynność sami dla siebie. Niech te facebookowe teksty, grafiki, komentarze, przemyślenia itp. nie będą jak tatuaże z lat młodości, ową  niezmywalną częścią czasów, z których za jakiś czas nie będziemy już zadowoleni.

I jak na satyrę przystało – mam nadzieję, że nie dożyje czasów, w których „wolność słowa” będzie wyglądała tak jak na prezentowanym rysunku, bo choć przekroczyliśmy już wszelkie granice, zostawmy sobie choć malutką część intymności ot tak po prostu dla Siebie.

Reszta najświeższych rysunków w zakładce RYSUJĘ BO LUBIĘ

Pozdrawiam

Leszek LEH Tomczyk

sram

Komentarze

komentarze